Na wstępie chce powiedzieć, że reklama o której ostatnimi czasy zrobiło się głośno nie miała na celu wzbudzić agresji u młodych osób, a tym bardziej nie ma być odbierana jako nawoływanie do przestępstwa !!!!!!!!!!!! reklama została opublikowana w gazecie deskorolkowej i trafić miała do deskorolkowcow raczej jako żart, karykatura, coś bardzo przerysowanego.miała na celu przedstawienie w odwrotnej sytuacji rzeczywistości(podkreślam, w PRZERYSOWANY sposób) w Polsce i tego jak właśnie traktowani są deskorolkowcy przez służby mundurowe. sam zdecydowałem się wziąć udział w tej reklamie ponieważ byłem pewien, że zostanie potraktowana z dystansem, luźnym brechtem. osobiscie zdarzały mi sie starcia na miejscówkach, w których to podczas interwencji policji czy innych pracowników z branży zostałem potraktowany wręcz karygodnie.
ponadto uważam, że wypowiedz Gurugomeza była mocno zgeneralizowana, każdy jest inny, każdy ma swoj własny światopogląd.faktem jest, że nie każdy chciałby odstrzelić łeb panu w niebieskim mundurze.
pozdrawiam,
Jachu Skret
Nazywam się Artur "Kaczor" Wojtania. Po raz pierwszy usłyszalem o tej reklamie jakieś pare miesięcy temu. Pomyślałem, że to fajny pomysl, takie odwrócenie ról. Gdy zobaczylem ją w INFO, to wywołała u mnie uśmiech. Ale na pewno nie przyszło mi do głowy, żeby wziąć ją na poważnie, tylko z przymrużeniem oka. Pomimo tego, że reklama jest już dostępna od ponad miesiąca, media dopiero zainteresowały się po tragicznej śmierci policjanta, gdzieś w Warszawie na przystanku. Tak to wszyscy się
wcześniej z tego śmiali i nikt nie traktował tego serio. Każdy z nas deskorolkarz miał nie raz problemy z Policją: spisywanie, mandaty,
przeszukiwania, no i oczywiście przeganianie z naszych ulubionych, a czasem jedynych miejsc do jazdy. Mi osobiście zdarzało się to często. W ich oczach widziałem nienawiść do nas i czułem się jak przestępca. Nawet nie trzeba było jeździć na desce, wystarczyło z nią iść trzymając ją w rękach. Zawsze sobie myślałem, że mam jakieś zajęcie "hobby", które kocham po dziś dzień. Nie stałem w bramie i nie przychodziły mi do głowy jakieś głupie pomysly, jeżdziem na desce i rozwijalem się w tym kierunku. Ale niestety w oczach Policji byłem zwykłym chuliganem.
