SIEMANO,
TO MY, ŁUKASZ BUCKY KOSY
I WINICJUSZ WINI BARTKÓW
JESTEŚMY ZAŁOŻYCIELAMI FIRMY
ODZIEŻOWEJ GURUGOMEZ.
NAZWA FIRMY POCHODZI OD
DIZAJNERSKIEJ KSYWY
BUCKY’EGO. NASZĄ NA RAZIE
SKROMNĄ KOLEKCJĘ
DEDYKUJEMY SZEROKOPOJĘTEJ
KULTURZE ULICZNEJ
(RÓWNIEŻ TEJ ZWIĄZANEJ ZE
SKATEBOARDINGIEM),
KTÓREJ ZAWDZIĘCZAMY NAJWIĘCEJ INSPIRACJI
I ŻYCIOWYCH DOŚWIADCZEŃ.

POZNALIŚMY SIE NA POCZĄTKU
LAT 90-TYCH - ZACZYNAJĄC
NASZĄ PRZYGODĘ Z
DESKOROLKĄ, W CZASACH GDY
POLSKI SKATEBORDING DOPIERO
SIĘ RODZIŁ. SKATEBOARDING,
KTÓRY NAS WÓWCZAS
ZAFASCYNOWAŁ I FASCYNUJE DO
DZIŚ NIE BYŁ PO PROSTU NOWĄ
DYSCYPLINĄ SPORTU
- BYŁ DLA NAS CAŁKOWICIE
NOWYM STYLEM ŻYCIA.
STYLEM, KTÓRY NAJPROŚCIEJ
OKREŚLIĆ MOŻNA DWOMA
SŁOWAMI: "CZYSTE SZALEŃSTWO".


"DESKOROLKA"
JAKA NAS INTERESUJE TO
PRAWDZIWY ULICZNY
SKATEBOARDING
DO NIEGO CZUJEMY
NAJWIĘKSZY SENTYMENT

I TAK JĄ WŁAŚNIE ROZUMIEMY.
DLA NAS SKATEBOARDING
TO NIE SPORT, TO POEZJA,
TO STYL ŻYCIA.
WSZYSTKO CZEGO
DOŚWIADCZYLIŚMY POZNAJĄC
NA DESKOROLCE, KOLEJNE
DZIELNICE NASZEGO MIASTA,
UKSZTŁTOWAŁO NAS TAKIMI,

JAKIMI JESTEŚMY DZISIAJ, LUDŹMI
O SPECYFICZNYM SPOJRZENIU
NA RZECZYWISTOŚĆ,
INDYWIDUALISTAMI MYŚLĄCYMI
NIESZABLONOWO, KTÓRZY
NIGDY NIE ZAPOMNIELI,
ŻE ULICZNA KULTURA TO PRZEDE WSZYSTKIM BUNT.


SKATEBOARDING TO WOLNOŚĆ,
NAJBARDZIEJ ABSURDALNE
POCZUCIE HUMORU
I BEZKOMPROMISOWA DZIKA KREATYWNOŚĆ OSADZONA
W PRZESTRZENI MIEJSKIEJ.


GURUGOMEZ PRZEMAWIA DO
LUDZI NAPRAWDĘ ZWIĄZANYCH
Z KULTURĄ ULICZNĄ.
OD TAKICH WCIĄŻ SŁYSZY
GŁOSY WSPARCIA ZA KTÓRE
SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.
WSZYSTKIM Z "BRANŻY",
KTÓRZY MAJA COŚ DO
GURUGOMEZ I PODSYCAJĄ
"CHORĄ JAZDĘ" ZAMIAST STAĆ
ZA DESKOROLKĄ, MÓWIMY:

"ZAPOMNIELIŚCIE ŚWIĘTOSZKI
SKĄD SKATEBOARDING SIĘ WZIĄŁ
I JAKIE SZALONE OBLICZE PO-
TRAFI UKAZAĆ, TO WŁAŚNIE
JE NAJBARDZIEJ KOCHAMY.
NIEKTÓRE GŁOSY BRZMIĄ
JAKBYŚCIE, NIGDY NIE KATOWALI
SPOTÓW, NIGDY NIE MIELI
ŻADNEJ ROZRUBY Z POLICJĄ,

OCHRONIARZAMI,
CZY NAWET KSIĘDZEM.
JAKBYŚCIE NIGDY NIE OGLĄDALI
FILMÓW SKATOWYCH.
NIE WIEMY, O CO WAM CHODZI.
CHCECIE POWIEDZIEĆ,
ŻE HASŁA "SKATE&DESTROY"
CZY "SKATE OR DIE"
GÓWNO ZNACZĄ?


NATOMIAST WSZYSTKIM MEDIOM, MAMY DO POWIEDZENIA: NIC. WSZYSTKO CO DO TEJ PORY
POWIEDZILŚMY, PRZEKRĘCILIŚCIE, OBCIELIŚCIE I SPŁYCILIŚCIE. WY I TAK MACIE SWOJĄ WERSJĘ.

GURUGOMEZ
BUCKY & WINI
FOLLOW NO ONE!

Na wstępie chce powiedzieć, że reklama o której ostatnimi czasy zrobiło się głośno nie miała na celu wzbudzić agresji u młodych osób, a tym bardziej nie ma być odbierana jako nawoływanie do przestępstwa !!!!!!!!!!!! reklama została opublikowana w gazecie deskorolkowej i trafić miała do deskorolkowcow raczej jako żart, karykatura, coś bardzo przerysowanego.miała na celu przedstawienie w odwrotnej sytuacji rzeczywistości(podkreślam, w PRZERYSOWANY sposób) w Polsce i tego jak właśnie traktowani są deskorolkowcy przez służby mundurowe. sam zdecydowałem się wziąć udział w tej reklamie ponieważ byłem pewien, że zostanie potraktowana z dystansem, luźnym brechtem. osobiscie zdarzały mi sie starcia na miejscówkach, w których to podczas interwencji policji czy innych pracowników z branży zostałem potraktowany wręcz karygodnie.

ponadto uważam, że wypowiedz Gurugomeza była mocno zgeneralizowana, każdy jest inny, każdy ma swoj własny światopogląd.faktem jest, że nie każdy chciałby odstrzelić łeb panu w niebieskim mundurze.

pozdrawiam,
Jachu Skret


Nazywam się Artur "Kaczor" Wojtania. Po raz pierwszy usłyszalem o tej reklamie jakieś pare miesięcy temu. Pomyślałem, że to fajny pomysl, takie odwrócenie ról. Gdy zobaczylem ją w INFO, to wywołała u mnie uśmiech. Ale na pewno nie przyszło mi do głowy, żeby wziąć ją na poważnie, tylko z przymrużeniem oka. Pomimo tego, że reklama jest już dostępna od ponad miesiąca, media dopiero zainteresowały się po tragicznej śmierci policjanta, gdzieś w Warszawie na przystanku. Tak to wszyscy się
wcześniej z tego śmiali i nikt nie traktował tego serio. Każdy z nas deskorolkarz miał nie raz problemy z Policją: spisywanie, mandaty,
przeszukiwania, no i oczywiście przeganianie z naszych ulubionych, a czasem jedynych miejsc do jazdy. Mi osobiście zdarzało się to często. W ich oczach widziałem nienawiść do nas i czułem się jak przestępca. Nawet nie trzeba było jeździć na desce, wystarczyło z nią iść trzymając ją w rękach. Zawsze sobie myślałem, że mam jakieś zajęcie "hobby", które kocham po dziś dzień. Nie stałem w bramie i nie przychodziły mi do głowy jakieś głupie pomysly, jeżdziem na desce i rozwijalem się w tym kierunku. Ale niestety w oczach Policji byłem zwykłym chuliganem.






mmcreation.pl